sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 20: Plany.

   22.01.1251rEL, Sankt-River
Alessandra mieszkała w stylowej kamieniczce, mieszczącej się przy Rynku. Budynek był większy (cztero piętrowy, na każdym piętrze znajdowało się kilka pomieszczeń) od innych, widzianych przeze kamienic.
   Na parterze znajdował się duży, przytulny salon. Na przeciwko okna, wychodzącego na Rynek znajdował się kominek. Przed nim stała luksusowa sofa, kryta czerwonym, aksamitnym materiałem. Pod nią leżała skóra z tygrysa, chyba bengalskiego.
   Po prawej stronie od wejścia znajdowała się przestronna kuchnia. Znajdował się tam piec, dwa kredensy i zmywak. Podłoga wyłożona była granitowymi płytami.
   Za kuchnią, w samym końcu domu była jadalnia. Było to duże, dobrze oświetlone pomieszczenie z trzema dużymi oknami, wychodzącymi na Rynek. Po środku znajdował się duży, mahoniowy stół. Doliczyłem się przy nim czternastu krzeseł:  po sześć po bokach i dwa u szczytu stołu. Nad stołem wisiał, duży, kryształowy żyrandol. Jednak nie był to taki kryształ jaki znałem ze Słonecznego Zamku. Ten kryształ był barwiony na kolor intensywnego fioletu, a światło, które dawał miało barwę leciutko fioletowawą, co dawało pomieszczeniu bardzo intrygujący klimat. Po lewej stronie od stołu, vis a vis okna był kolejny kominek, a nad nim wisiała duża (ok 3x4m) mapa Arladii. Przyglądając się jej, zauważyłem kilka dziwnych nazw, jedną był Ramadan. Pomyślałem, że muszę się o to spytać Alessandry. Oprócz tego obok kominka stało wiele mniejszych i większych doniczek, z kwiatami, które pierwszy raz widziałem na oczy.
   Na pierwszym piętrze znajdował się gabinet Alessandry, łazienka i trzy pokoje gościnne. Ja z Magdą dostaliśmy największy, z podwójnym łożem, a Ermyr i Borys, po jednym, osobnym pokoju.
   Na drugim piętrze znajdowała się sypialnia Alessandry, biblioteka i mały magazyn z magicznymi szpargałami.
   Na trzecim znajdowała się pracownia Alessandry z teleportem, stacją alchemiczną i całą masą innej aparatury magicznej.
   Na czwartym znajdował się się strych i mała wieżyczka z teleskopem.
   Alessandra zarządziła naradę po kolacji. Także zjedliśmy, wyśmienity posiłek w milczeniu, po czym udaliśmy się na piętro pierwsze, do gabinetu pani domu. Montequ usiadła za biurkiem, na dużym, skórzanym fotelu i z jednej z szuflad wyciągnęła mapę Arladii. Ja, Ermyr, Magda i Borys usiedliśmy na krzesłach wokół biurka, patrząc z wyczekiwaniem na Montequ.
-Pierwszą sprawą - zaczęła - jest aktualny stan rzeczy. A więc po pierwsze: Gray został Konsulem Obrony Cesarstwa Północnego, czyli sam cesarz nie ma wpływu na działanie jego wojsk. Po drugie: cała Wszechholsania została zajęta: Selezja, Holsania Południowa i Północna, tylko Cheridar jeszcze walczy. Po trzecie: Resztka wojsk wycofała się za Leśną Rzekę i obozuje teraz pod murami Sankt-River. Żołnierzy z Holsanii Południowej jest łącznie 10 000, z Holsanii Północnej 2 500 i z Selezji niecały tysiąc. Łącznie około 13 000. Cesarstwo Północne posiada 30 000 żołnierzy.
-A Południe? - spytałem - nie pomoże nam?
-Przykro mi, Kacper - odpowiedziała mi Alesandra - ale Południe teraz walczy z przymierzonym z Północą, Sułtanatem Bohemasidzkim. Kolejną sprawą jest wasza jak najszybsza koronacja. Oboje z Ermyrem stwierdziliśmy, że z powodów politycznych zmienicie nazwisko. Będzie ono w Starszej Mowie. Czyli Pominert'as. Magdalen et Kacperus Pominert'as, ex divina South Holsania reges, et senior Selezja, praepositi Cheridar***.- pięknie to brzmi, nieprawdaż? - spytała z uśmiechem Montequ.
-Mamy za mało wojsk. Powinniśmy wysłać posłów do Agavy i Cheridaru. Ile oni mają żołnierzy? - spytałem omijając temat koronacji.
-Agava gdzieś osiem-dziesięć tysięcy -opowiedziała w zamyśleniu Alessandra - A Cheridar teraz to pewnie gdzieś z 4, może 5 tysięcy. Ale nie zapominajmy, że są to świetnie wyszkolone krasnoludzkie legiony i elfi strzelcy.
-Czyli, jak wszystko pójdzie dobrze, powinno dojść jeszcze raz 13 000, czyli razem mielibyśmy 26 000. Nie wiele mniej niż Północ - stwierdziłem.
-Tak. - odezwał się Emyr - ale nie zapominaj, że oni mają do tego magów, których my nie mamy.
-A nie mógłbyś poprosić o nich Gildię? - spytałem
-To nie takie proste - stwierdziła Alessandra - Do tego po trzeba pierdyliard papierzysk i pozwoleń.
-Ale i tak warto spróbować. Emyr pojechałbyś do Gildii? -
-No dobrze. Jutro o świcie jadę do Gór Żelaznych. - odpowiedział z dezaprobatą.
-Pozostaje nam jeszcze sprawa poselstw do Cheridaru i Agavy. - stwierdziła Montequ - Kaper, ty pojedziesz do Cheridaru, a Magda do Agavy. Borysie pojedziesz z nim, dobrze?
-Jak będzie trzeba, to obijemy mordy tym lalusiom z Północy. - odpowiedział z determinacją, Krasnolud.
-Dobrze. Więc jutro z rana odbędzie się koronacja. Uroczystość obędzie się  w Katedrze w Sankt River.
-A kto da nam koronę? Skoro Selezja upadła? Po raz drugi z resztą... - spytałem
-Johan. - odpowiedziała - No jest, do cholery, tym cesarzem czy nie?!

______________________________________________
Rozdział 20! ;D

*** "Magdalena i Kacper Pominert'as, z bożej łaski królowie Holsanii Południowej, zwierzchnicy Selezji i seniorzy Cheridaru.:"

4 komentarze:

  1. Hej ! Super że nie trzeba było długo czekać na rozdział :-) bardzo mo sie podoba rozdzialik chociaż jest troszkę krótszy od innych.
    Ale ogólnie jak zawsze przegrywasz w takim momencie że przyprawiasz mnie o zawał ;-)
    Pozdrowionka
    nieelitarnaszkola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo o to chodzi, żeby przerwać w najmniej odpowiednim momencie. Wtedy z niecierpliwością czekacie na kolejny rozdział ;D Tak szczerze, to już zacząłem opisywać koronację, ale stwierdziłem, że będzie miała miejsce w następnym rozdziale XD
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Wow, nowe nazwisko fajne :D
    Rozdział jak zwykle świetny i wogóle :)
    Coraz bardziej lubię Allysandrę :D

    mlwdragon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń