Siedzieliśmy z Ermyrem w milczeniu przez dobre kilkanaście minut. Tyle zajęło mi dojście do siebie. Ja odezwałem się pierwszy.
- Kiedy pogrzeb? - spytałem walcząc z rosnącą gulą w gardle.
- Wszystko jest przygotowane. Oboje już leżą w trumnach. Pogrzeb odbędzie się kiedy tylko zechcesz.
Skinąłem głową w milczeniu. Na znak, że zrozumiałem. Ermyr patrzył na mnie jeszcze przez chwilę współczującym wzrokiem, po czym wyszedł cicho zamykając drzwi. Ja siedziałem w milczeniu na łóżku. Zacząłem zastanawiać się, gdzie pochować bliskich. Prawie wszystkie miasta są zniszczone. Po kilku minutach znalazłem wyjście.Najlepszą opcją był Oxenfurt. Był co prawda zniszczony, nawet kilka razy, jednak zawsze był nieoficjalną "stolicą" Arladii. Teraz mam zamiar to umocnić prawnie.
Wstałem z łóżka i zawołałem jednego ze sług. Rozkazałem mu przyprowadzić do mnie Es Midana, Ermyra, Alessandrę i Borysa. Po kilku minutach byli już u mnie w komnacie. Wszyscy patrzyli na mnie współczującym wzrokiem. Bardzo mnie to irytowało, ale postanowiłem tego nie komentować. Twarz Alessandry cała była opuchnięta. Musiała bardzo płakać...
-Słuchajcie - odezwałem się do przybyłych do mnie przyjaciół - Już postanowiłem, gdzie pochowamy wszystkich naszych bliskich poległych. Ojca, mamę, Pawła, Magdę i Jonaha. Mianowicie w Oxenfurcie.
Na ich twarzach zagościło zdziwienie.
-W Oxenfurcie? - spytał Ermyr - Jesteś pewien? Przecież miasto jest zniszczone.
-Tak jestem pewien i owszem wiem, że miasto jest zniszczone. Dlatego je odbudujemy. Wspólnymi siłami. Holsanie, Południe, Selezja i Cheridar. Nie mam zamiaru dopuścić, do drugiego takiego konfliktu. Zrobię wszystko, żeby zacieśnić związki pomiędzy państwami Centralnej Arladii. Właśnie dlatego, na zebraniu w Oxenfurcie, które odbędzie się zaraz po odbudowaniu miasta, mam zamiar poruszyć temat Federacji.
-Federacji? - Alessandra podniosła na mnie opuchnięte od płaczu oczy.
-Tak Federacji. - odpowiedziałem z powagą i determinacją - Federacji Arladzkiej.
-Kacper - odezwał się spokojnie Es Midan - Nie wiem, czy przywódcy tych państw zgodzą się na taką propozycję...
-Nie zapominaj, że Kacper prawnie włada Holsanią Południową, jest zwierzchnikiem Selezji i Cheridaru, a po śmierci Luci i Jonaha odziedziczył tron Holsanii Północnej i Południa.
-Tak, ale nie muszą się na to zgodzić - skwitował kwaśno.
-Nie musisz podchodzić do wszystkiego z takim dystansem... - odparł z dezaprobatą elf.
Es Midan w odpowiedzi spojrzał na niego lodowato i już miał zamiar mu coś odpowiedzieć, ale mu przerwałem.
-Przestańcie natychmiast, do kurwy nędzy! - krzyknąłem - Będzie tak, jak postanowiłem.
- Kiedy pogrzeb? - spytałem walcząc z rosnącą gulą w gardle.
- Wszystko jest przygotowane. Oboje już leżą w trumnach. Pogrzeb odbędzie się kiedy tylko zechcesz.
Skinąłem głową w milczeniu. Na znak, że zrozumiałem. Ermyr patrzył na mnie jeszcze przez chwilę współczującym wzrokiem, po czym wyszedł cicho zamykając drzwi. Ja siedziałem w milczeniu na łóżku. Zacząłem zastanawiać się, gdzie pochować bliskich. Prawie wszystkie miasta są zniszczone. Po kilku minutach znalazłem wyjście.Najlepszą opcją był Oxenfurt. Był co prawda zniszczony, nawet kilka razy, jednak zawsze był nieoficjalną "stolicą" Arladii. Teraz mam zamiar to umocnić prawnie.
Wstałem z łóżka i zawołałem jednego ze sług. Rozkazałem mu przyprowadzić do mnie Es Midana, Ermyra, Alessandrę i Borysa. Po kilku minutach byli już u mnie w komnacie. Wszyscy patrzyli na mnie współczującym wzrokiem. Bardzo mnie to irytowało, ale postanowiłem tego nie komentować. Twarz Alessandry cała była opuchnięta. Musiała bardzo płakać...
-Słuchajcie - odezwałem się do przybyłych do mnie przyjaciół - Już postanowiłem, gdzie pochowamy wszystkich naszych bliskich poległych. Ojca, mamę, Pawła, Magdę i Jonaha. Mianowicie w Oxenfurcie.
Na ich twarzach zagościło zdziwienie.
-W Oxenfurcie? - spytał Ermyr - Jesteś pewien? Przecież miasto jest zniszczone.
-Tak jestem pewien i owszem wiem, że miasto jest zniszczone. Dlatego je odbudujemy. Wspólnymi siłami. Holsanie, Południe, Selezja i Cheridar. Nie mam zamiaru dopuścić, do drugiego takiego konfliktu. Zrobię wszystko, żeby zacieśnić związki pomiędzy państwami Centralnej Arladii. Właśnie dlatego, na zebraniu w Oxenfurcie, które odbędzie się zaraz po odbudowaniu miasta, mam zamiar poruszyć temat Federacji.
-Federacji? - Alessandra podniosła na mnie opuchnięte od płaczu oczy.
-Tak Federacji. - odpowiedziałem z powagą i determinacją - Federacji Arladzkiej.
-Kacper - odezwał się spokojnie Es Midan - Nie wiem, czy przywódcy tych państw zgodzą się na taką propozycję...
-Nie zapominaj, że Kacper prawnie włada Holsanią Południową, jest zwierzchnikiem Selezji i Cheridaru, a po śmierci Luci i Jonaha odziedziczył tron Holsanii Północnej i Południa.
-Tak, ale nie muszą się na to zgodzić - skwitował kwaśno.
-Nie musisz podchodzić do wszystkiego z takim dystansem... - odparł z dezaprobatą elf.
Es Midan w odpowiedzi spojrzał na niego lodowato i już miał zamiar mu coś odpowiedzieć, ale mu przerwałem.
-Przestańcie natychmiast, do kurwy nędzy! - krzyknąłem - Będzie tak, jak postanowiłem.
***
20.05.1251r., Oxenfurt.
Doprowadzenie miasta do stanu jakiejkolwiek używalności zajęło kilka miesięcy. A oprócz tego był to wielki wydatek. Nie wiem, czy bez odszkodowań dałbym radę je odbudować.
Oxenfurt został praktycznie zbudowany od początku. Wszystkie ulice, place, kamienice, domy, Świątynia i Zamek zostały zbudowane zgodnie z moimi poleceniami. Niedaleko rzeki, na jej lewym brzegu znajdował się Rynek. Przy nim stał ratusz, gospoda, kamienice i oczywiście stoiska z różnościami. Na wschód biegła krótka, uliczka prowadząca do Zamku. Przy Placu Ermyra Al'Calaira, który kazałem nazwać na cześć mojego przyjaciela, z mojego rozkazu został utworzony Uniwersytet. Na prawym brzegu z ważniejszych budowli znajdował się tam port, szpital i świątynia. Wszystko zbudowane zostało w nowoczesnym, bogatym w zdobienia elfim stylu. Większość budynków jest murowana, z drogiego elfiego kamienia. Ulice są równe, brukowane, obowiązkowo z kanalizacją Oprócz tego pod miastem ciągnie się gęsta sieć kanałów odprowadzająca nieczystości do rzeki. Prawy i lewy brzeg miasta łączą dwa mosty - Królewski i Elfi. Oba również zostały wybudowane w elfim stylu. Do miasta prowadzą trzy bramy: Selezyjska, Południowa i Cheridarska.
Chociaż ciała moich bliskich już dawno zostały pochowane, to jednak oficjalny pogrzeb zaplanowany został na dzisiaj. Przybyć na niego mieli wszyscy władcy z Arladii. (Oprócz Sułtana i nowo wybranego Jarla Północy - Alberta Niverna). Ciała moich bliskich miały być pochowane w kryptach pod Świątynią, w drogich i pięknych, marmurowych sarkofagach. Wieko sarkofagu Magdy zdobione być miało płaskorzeźbą w kształcie jej ciała, w stroju koronacyjnym, z insygniami królewskimi.
Na miejsce ceremonii dotarłem karocą zaprzęgniętą w sześć białych koni. Razem ze mną jechali moi przyjaciele. Po wyjściu ruszyliśmy w stronę świątyni. Jej budynek robił wrażenie. Piękny, nowy elfi kamień błyszczał w świetle słonecznym. Kolorowe witraże były zrobione z różnojakich kryształów. Ogromne, zakończone łukiem, dębowe drzwi prowadzące do środka były otwarte na zewnątrz. Nad nimi górowała wysoka i strzelista wieża.
Podłoga zrobiona była z białego marmuru. Po obydwu stronach stały masywne, dębowe ławy. Na końcu nawy znajdowały się schodki, po których wchodziło się na podwyższenie. Tam znajdował się ołtarz Alessji, z idealnie odwzorowaną postacią, którą widziałem. Rzeźba również wykonana była z marmuru, jak reszta, jednak była zdobiona złotymi elementami i kilkoma szlachetnymi kamieniami. Przed ołtarzem, jednak nadal na podwyższeniu, na specjalnych "piedestałach" znajdowało się pięć trumien. Po środku znajdowała się biała trumna Magdy, po bokach od niej znajdowały się dębowe trumny taty i mamy, najbardziej po prawej znajdowała się złota trumna Jonaha, a po najbardziej po lewej stała dębowa trumna Pawła.
Po obydwu stronach schodów prowadzących do Świątyni stała cała elita Arladii. Wszyscy władcy. Była tam też rodzina Jonaha. I jego syn, Aremis, który odkąd dowiedział się, że ja przejmę tron, znienawidził mnie doszczętnie. Gdy mijaliśmy przybyłych wszyscy posyłali nam pełne współczucia spojrzenia. Gdy weszliśmy do środka, oni ruszyli za nami. Po przejściu przez kościół usiedliśmy w pierwszej ławce po prawej. Reszta usadowiła się po obydwu stronach nawy. Na podwyższenie, z Zaołtarza wyszedł Kapłan.
-Powstańmy! - powiedział, a my zgodnie z jego poleceniem powstaliśmy. - Przybyliśmy tu, żeby pożegnać, te jakże ważne osoby dla całej Arladii! Na miejsce wiecznego snu odprowadzeni zostaną: Paweł Oleex, Marcin Wilk, Magda Wilk, Kamila Wilk i Johan, Cesarz Południa. Proszę, króla Kacpra o wygłoszenie mowy pożegnalnej.
Zerwałem się z miejsca i ruszyłem w stronę Kapłana, zręcznie omijając trumny.
-Dziękuję. Zebraliśmy się tutaj, żeby pożegnać bliskie nam osoby. Gdy przyjechałem do Arladii z Ziemi, nie przypuszczałem, że ta piękna kraina zabierze mi moich najbliższych. To tutaj zamordowana moją matkę - pociekły mi łzy - Kamilę Wilk. Zamordował ją Anthony Gray, który już dostał za to odpowiednią karę. To tutaj, podczas zasadzki, chroniąc nas zginęli Marcin Wilk i Paweł Oleex. Bohatersko stawiali czoła przeważającej liczbie wrogów, podczas ucieczki z South Holsan, a nam kazali uciekać. Poświęcili za nas życie. To w Sankt-River, zginęli Magda Wilk, moja ukochana żona - w tym momencie zacząłem płakać jak bóbr - i mój wierny przyjaciel Johan. Oboje zginęli walcząc w wielkiej bitwie, która możliwe, że zdecydowała o tym, że dzisiaj możecie być w swoich zamkach, rządzić swoimi państwami. Gdybyśmy przegrali nie wiadomo, co by było dzisiaj. Dlatego uważam, że oni zasługują na jak najlepszy pogrzeb. W szczególności Jonah, który zawsze skory był do bezinteresownej pomocy. Dziękuję. - zszedłem z podwyższenia ocierając łzy, w akompaniamencie gromkich braw. Gdy tylko usiadłem z powrotem na ławce, Alessandra przytuliła mnie mocno i powiedziała: "To była piękna przemowa, na pewno są z ciebie dumni." Zacząłem płakać jeszcze bardziej.
-Alessjo! Matko nas wszystkich! - mówił kapłan - Daj tym ludziom wieczny sen, w twoim niebiańskim królestwie - Edenie! Niech odpoczywają w pokoju wiecznym!
-Amen - szepnąłem.
Oxenfurt został praktycznie zbudowany od początku. Wszystkie ulice, place, kamienice, domy, Świątynia i Zamek zostały zbudowane zgodnie z moimi poleceniami. Niedaleko rzeki, na jej lewym brzegu znajdował się Rynek. Przy nim stał ratusz, gospoda, kamienice i oczywiście stoiska z różnościami. Na wschód biegła krótka, uliczka prowadząca do Zamku. Przy Placu Ermyra Al'Calaira, który kazałem nazwać na cześć mojego przyjaciela, z mojego rozkazu został utworzony Uniwersytet. Na prawym brzegu z ważniejszych budowli znajdował się tam port, szpital i świątynia. Wszystko zbudowane zostało w nowoczesnym, bogatym w zdobienia elfim stylu. Większość budynków jest murowana, z drogiego elfiego kamienia. Ulice są równe, brukowane, obowiązkowo z kanalizacją Oprócz tego pod miastem ciągnie się gęsta sieć kanałów odprowadzająca nieczystości do rzeki. Prawy i lewy brzeg miasta łączą dwa mosty - Królewski i Elfi. Oba również zostały wybudowane w elfim stylu. Do miasta prowadzą trzy bramy: Selezyjska, Południowa i Cheridarska.
Chociaż ciała moich bliskich już dawno zostały pochowane, to jednak oficjalny pogrzeb zaplanowany został na dzisiaj. Przybyć na niego mieli wszyscy władcy z Arladii. (Oprócz Sułtana i nowo wybranego Jarla Północy - Alberta Niverna). Ciała moich bliskich miały być pochowane w kryptach pod Świątynią, w drogich i pięknych, marmurowych sarkofagach. Wieko sarkofagu Magdy zdobione być miało płaskorzeźbą w kształcie jej ciała, w stroju koronacyjnym, z insygniami królewskimi.
Na miejsce ceremonii dotarłem karocą zaprzęgniętą w sześć białych koni. Razem ze mną jechali moi przyjaciele. Po wyjściu ruszyliśmy w stronę świątyni. Jej budynek robił wrażenie. Piękny, nowy elfi kamień błyszczał w świetle słonecznym. Kolorowe witraże były zrobione z różnojakich kryształów. Ogromne, zakończone łukiem, dębowe drzwi prowadzące do środka były otwarte na zewnątrz. Nad nimi górowała wysoka i strzelista wieża.
Podłoga zrobiona była z białego marmuru. Po obydwu stronach stały masywne, dębowe ławy. Na końcu nawy znajdowały się schodki, po których wchodziło się na podwyższenie. Tam znajdował się ołtarz Alessji, z idealnie odwzorowaną postacią, którą widziałem. Rzeźba również wykonana była z marmuru, jak reszta, jednak była zdobiona złotymi elementami i kilkoma szlachetnymi kamieniami. Przed ołtarzem, jednak nadal na podwyższeniu, na specjalnych "piedestałach" znajdowało się pięć trumien. Po środku znajdowała się biała trumna Magdy, po bokach od niej znajdowały się dębowe trumny taty i mamy, najbardziej po prawej znajdowała się złota trumna Jonaha, a po najbardziej po lewej stała dębowa trumna Pawła.
Po obydwu stronach schodów prowadzących do Świątyni stała cała elita Arladii. Wszyscy władcy. Była tam też rodzina Jonaha. I jego syn, Aremis, który odkąd dowiedział się, że ja przejmę tron, znienawidził mnie doszczętnie. Gdy mijaliśmy przybyłych wszyscy posyłali nam pełne współczucia spojrzenia. Gdy weszliśmy do środka, oni ruszyli za nami. Po przejściu przez kościół usiedliśmy w pierwszej ławce po prawej. Reszta usadowiła się po obydwu stronach nawy. Na podwyższenie, z Zaołtarza wyszedł Kapłan.
-Powstańmy! - powiedział, a my zgodnie z jego poleceniem powstaliśmy. - Przybyliśmy tu, żeby pożegnać, te jakże ważne osoby dla całej Arladii! Na miejsce wiecznego snu odprowadzeni zostaną: Paweł Oleex, Marcin Wilk, Magda Wilk, Kamila Wilk i Johan, Cesarz Południa. Proszę, króla Kacpra o wygłoszenie mowy pożegnalnej.
Zerwałem się z miejsca i ruszyłem w stronę Kapłana, zręcznie omijając trumny.
-Dziękuję. Zebraliśmy się tutaj, żeby pożegnać bliskie nam osoby. Gdy przyjechałem do Arladii z Ziemi, nie przypuszczałem, że ta piękna kraina zabierze mi moich najbliższych. To tutaj zamordowana moją matkę - pociekły mi łzy - Kamilę Wilk. Zamordował ją Anthony Gray, który już dostał za to odpowiednią karę. To tutaj, podczas zasadzki, chroniąc nas zginęli Marcin Wilk i Paweł Oleex. Bohatersko stawiali czoła przeważającej liczbie wrogów, podczas ucieczki z South Holsan, a nam kazali uciekać. Poświęcili za nas życie. To w Sankt-River, zginęli Magda Wilk, moja ukochana żona - w tym momencie zacząłem płakać jak bóbr - i mój wierny przyjaciel Johan. Oboje zginęli walcząc w wielkiej bitwie, która możliwe, że zdecydowała o tym, że dzisiaj możecie być w swoich zamkach, rządzić swoimi państwami. Gdybyśmy przegrali nie wiadomo, co by było dzisiaj. Dlatego uważam, że oni zasługują na jak najlepszy pogrzeb. W szczególności Jonah, który zawsze skory był do bezinteresownej pomocy. Dziękuję. - zszedłem z podwyższenia ocierając łzy, w akompaniamencie gromkich braw. Gdy tylko usiadłem z powrotem na ławce, Alessandra przytuliła mnie mocno i powiedziała: "To była piękna przemowa, na pewno są z ciebie dumni." Zacząłem płakać jeszcze bardziej.
-Alessjo! Matko nas wszystkich! - mówił kapłan - Daj tym ludziom wieczny sen, w twoim niebiańskim królestwie - Edenie! Niech odpoczywają w pokoju wiecznym!
-Amen - szepnąłem.
***
Ceremonia trwała jeszcze około godziny. Zakończyła się złożeniem trumien do sarkofagów, w krypcie pod świątynią.
-Moi drodzy, chciałbym z wami porozmawiać. To bardzo ważne. Zostańcie jeszcze kilka dni. - powiedziałem po pogrzebie do innych władców.
-Moi drodzy, chciałbym z wami porozmawiać. To bardzo ważne. Zostańcie jeszcze kilka dni. - powiedziałem po pogrzebie do innych władców.
=============================
Rozdział 28! Troszeczkę smutny... Ale i takie muszą być, niestety... Coraz bliżej końca... Trzymajcie się i do następnego! ;)
Wzruszył mnie ten rozdział, jeżeli miałeś taki cel to wiedz, że spełniłeś go w 100% :) Nie jestem od samego początku tego opowiadania, ale bardzo mi się spodobał i szkoda, że już jest coraz bliżej do końca.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
http://co-powiesz-na-problemy.blogspot.com
Dziękuję pięknie! ;)
UsuńPS: I tak właśnie miałem taki cel ;D
O kurde, ale mega świetnie Ci wyszedł ten rozdział :)
OdpowiedzUsuńJestem w szoku, wszystko tak dobrze opisałeś...
Szkoda, że kończysz, ale może stworzysz coś nowego? :D
mlwdragon.blogspot.com
No mam zamiar zacząć nowe opowiadanie, ale najpierw chcę w 100% zakończyć wszystkie wątki w tym opowiadaniu ;)
Usuń